Pierwszy raz pod własną banderą

Pierwszy raz pod własną banderą

Dziś - dzień po moich urodzinach był mój pierwszy własny rejsik pod własną, bydgoską banderą, którą otrzymałem od mojego przyjaciela-żeglarza Macieja. To między innymi dzięki niemu dokonałem tego, czego zawsze pragnąłem. Piszę "między innymi", gdyż głównym napędem była i jest moja żona, która daje mi kopa dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebuję.

Nie raz wspólnie z Maćkiem żeglowaliśmy. Zawsze byłem w jego załodze i bardzo się z tego cieszę, gdyż dzięki niemu bardzo dużo się nauczyłem. Raz nawet zatrudnił mnie jako swojego bosmana i sądzę, że wywiązywałem się z moich obowiązków należycie :) To właśnie on wręczył mi własną, bydgoską banderę, zaraz po rozdaniu zaświadczeń o zdanym egzaminie na st. żeglarza jachtowego. To on był i zawsze będzie moim ?żeglarskim ojcem?.

Dziś Maciek zaszczycił mnie swoją obecnością jako załogant w moim pierwszym, króciutkim rejsie po Zalewie Koronowskim. To nic, że dotarliśmy na Zalew o 18. To nic że nie było wiatru i wracaliśmy na pagajach po zachodzie słońca. Ważne, że wypłynęliśmy pierwszy raz razem pod moim dowództwem.

I nam nadzieję, że nie ostatni?