Bez wiatru też można się pobawić!

Bez wiatru też można się pobawić!

A jakże! Czasem nie potrzebny jest wcale wiatr, żeby się pobawić. Można spokojnie usiąść i porozmawiać, wyłożyć trochę ciekawej dla żółtodziobów teorii. I tak było na tym razem.

Na popołudniowe pływanie wybraliśmy się razem ze szwagierką oraz jej chłopakiem. Wiatru było tyle, wyłożyłem im teorię budowy jachtu, teorię żeglowania i trochę przepisów. Niestety moje plany nie wypaliły. Według prognozy pogody miało wiać, a że moi załoganci są zapalonymi wodniakami, to chciałem to wykorzystać i pokazać im, co Omega potrafi. Skończyło się na siurkach, lecz mimo wszystko - podobało im się! Łukasz nawet zaczął sam pytać o różne rzeczy. Chętnie pomagał przy taklowaniu łódki. Czyżby chciał dołączyć do żeglarskiej rodziny?